To była długa droga. Zaczęło się w dzieciństwie od męczenia domowników, by w każdej wolnej chwili grali ze mną w Tysiąca albo Remika. Potem pojawili się znajomi, którzy pewnego dnia przynieśli Magię i Miecz i otworzyli przede mną zupełnie nowy świat. Wtedy na dobre wsiąkłem w planszówki, a niedługo później jeszcze bardziej w gry fabularne. Po drodze była praca w sklepie z grami, później własny sklep, aż w końcu ryzykowny krok dalej — wydawnictwo gier planszowych.
Nieustannie kocham to, co planszówki wnoszą do naszego życia: jak zbliżają ludzi, wzmacniają relacje i pomagają tworzyć wspólne doświadczenia. I zamierzam wspierać to wszystko tak długo, jak tylko będzie to możliwe.
W zespole odpowiadam za ogrywanie niemal każdej gry, która trafia do naszego wydawnictwa. I co zaskakujące, mimo ponad tysiąca rozegranych tytułów, wciąż sprawia mi to ogromną frajdę.
